Mój plan działania- co robić? Część 1- Wstęp.

Opisałem już tutaj jeden ze scenariuszy tego co robić ze swoim życiem gdy ma się 18 lat- uczyć się programowania. Ktoś może zapytać: taki jesteś mądry to lepiej powiedz co sam robisz a nie strzelasz pomysłami na około 🙂 Racja, już śpieszę z odpowiedzią 🙂 To jest pierwszy z serii wpisów opisujących mój plan działania i jego realizację.

Nieco więcej o mnie.

Kiedy to piszę mam 28 lat. Dużo i nie dużo. Skoro teraz dopiero uczę się programować to co robiłem wcześniej? Czy jestem jakimś looserem któremu w życiu nie wyszło i próbuje teraz coś udowadniać? Hehe, trochę tak. Bo sukcesem nie można nazwać sytuacji w której poświęcasz czemuś 8-9 lat swojego krótkiego jeszcze życia i okazuje się, że wszystko co do tej pory robiłeś stawia Cię teraz w sytuacji w której generalnie nie chcesz już być. Trzeba wszystko zaczynać od nowa. Trochę jak z miłością i związkami 🙂 Dobra do sedna…

Studia i kariera.

Studiowałem dziennie Geofizykę na krakowskim AGH, czyli poszukiwanie rozmaitych złóż we wnętrzu Ziemi wykorzystując jej właściwości/pola fizyczne. Takie pomieszanie fizyki, matematyki i geologii. Słyszał ktoś o georadarze i złotym pociągu? 🙂 Studia były świetne! Pozdrawiam wszystkie koleżanki i kolegów i prawie wszystkich prowadzących 😛 Ukończyłem je z niezłym wynikiem i przyszedł czas na rozpoczęcie pracy zawodowej.

Postanowiłem specjalizować się w sejsmice którą wykorzystuje się głównie przy poszukiwaniu ropy i gazu czyli branża naftowa (hehe ktoś może jej nie lubić ale samochodem to się fajnie w sumie jeździ). Najpierw rok w Polsce przy badaniach terenowych a potem na 3 lata przetwarzałem dane sejsmiczne w Londynie. Ogólnie to geofizyk może iść do korpo naftowego np. Shell, BP, Chevron ale jak chcesz się wyspecjalizować w sejsmice to lepiej iść do korpo sejsmicznego 🙂 Tak też zrobiłem. W UK pracowałem w firmie CGG- awangarda branży, trochę jak Google w IT.

Praca była świetna i całkiem nieźle płatna. Stosunkowo szybko było mnie stać na podróże, restauracje, samochody, motocykle 🙂 Uczyłem się tam bardzo dużo. Generalnie full wypas. Jednak w branży wybuchł ogromny kryzys (ach ta globalna polityka…) i wpłynął na losy tysięcy ludzi. Wszelkimi planami na przyszłość można było sobie podetrzeć d… Ludzie tracili masowo pracę a firmy upadały, równia pochyła. Co robić teraz? Biorąc też pod uwagę fakt, że życie emigranta przestało mi sprawiać przyjemność postanowiłem działać. Zwolniłem się i wróciłem do Polski.

Nowe rozdanie.

Po miłych wakacjach przyszedł czas na nowe rozdanie. Co robić dalej? Przeniosłem się do Wrocławia i zacząłem studia podyplomowe z Zarządzania Zmianą w Biznesie na UE (pozdrawiam wspaniałych kolegów, koleżanki i prowadzących, zwłaszcza Panią Monikę). Wiadomo było, że nikt tu za bardzo nie potrzebuje geofizyków i trzeba się odnaleźć na rynku pracy. Zająłem się IT ( a jakże 🙂 )- budowa aplikacji internetowych tyle, że od strony biznesowej. Sam nic nie kodziłem. Powoli wchodziłem w ten temat. Zajmowałem się też grafiką wektorową przy projektowaniu stron, grafika zawsze mnie kręciła. Spędziłem tak rok.

Czas na trochę programowania.

Przez rok nauczyłem się czego chciałem w kwestiach umiejętności miękkich. Okazało się, że podpisywanie umów, sprzedaż itd. choć sprawia dużą satysfakcję, to nie jest to poziom abstrakcji umysłowej który mnie zadowala. W końcu z wykształcenia i zawodu jestem inżynierem. Widziałem jaki jest problem na rynku z programistami tzn. ilu ich brakuje. Do tego zawód ten ma swoje niewątpliwe korzyści. Powiedziałem, a co mi tam- uczę się kodzić!

Czas start!

Do wniosku o nauce programowania doszedłem pod koniec stycznia. Zależy mi na czasie. Postanowiłem, że pójdę na Bootcamp w trybie dziennym. Wybrałem atrakcyjną dla mnie ofertę i się zapisałem, start pod koniec lutego. Koszt tego szkolenia to ok. 6000 brutto i trwa lekko ponad 2 miesiące. Nie jest to tanie ale w moim przypadku plusem jest to, ża mam swoją działalność i wrzucę to sobie w koszta.

Mam miesiąc na samokształcenie. W wolnym czasie robię sobie darmowe kursy online np. codecademy.com i łapię podstawy. Poza tym piszę też tego bloga. Blog wymaga dużego nakładu pracy. Po co piszę bloga? Powodów jest kilka:

  • Od jakiegoś czasu chciałem to robić, szukałem tylko odpowiedniej formy.
  • Buduje swoje zaangażowanie w temacie nauki programowania, to jest zawsze ważne.
  • Zbieram materiały na artykuły przez co sam się uczę.
  • Mogę w ten sposób pomóc osobom które też by chciały zostać programistami. Nawet jak mają więcej niż te 18 lat 🙂 Jak chociaż jednej osobie będzie łatwiej to warto.

Podsumowanie

Mój plan jest prosty. Rzuciłem wszystko i zacząłem kodzić, zapisałem się na Bootcamp aby uniknąć wielu błędów w nauce programowania. Uważam, że moje wcześniejsze doświadczenia pomogą mi w zdobyciu nowej wiedzy i umiejętności. Czeka mnie trudnych kilka miesięcy ale wierzę, że warto.


Bartek Cis

Piszę dla was tego bloga bo lubię aplikacje internetowe. Mogę je projektować, kodować a potem o nich pisać czując dreszczyk ekscytacji za każdym razem gdy trafię na coś nowego. Bo uczymy się całe życie. Prawda?